Karaluchy - ciekawostki




prusaki

Karaluchy potrafią wstrzymać oddech nawet na 40 minut. Ta adaptacja pomaga im oszczędzać wodę. Naukowcy zaobserwowali, że w suchym klimacie prusak oddycha krócej i płycej, antagonistycznie do wilgotnych warunków. Zdolność taka ułatwia prusakom zasiedlanie surowszych, suchych klimatów.

Życie w brudzie narażone jest na ciągły atak ze strony chorobotwórczych bakterii. Prusaki jednak potrafią sobie z tym poradzić. Ich układ nerwowy i mózg zawiera bardzo silne przeciwbakteryjne substancje. Zespół naukowców z Nottingham University odkrył, że te substancje potrafią skutecznie zwalczyć 90% potężnych bakterii, takich jak gronkowiec złocisty. Radziły sobie również łatwo z okrytą złą sławą bakterią E-coli. Bardzo możliwa jest perspektywa, że odkrycia te spowodują wykorzystywanie tych owadów w medycynie. Zachęca do tego również argument, że związki bakteriobójcze z karaluchów nie powodują żadnych szkód w konfrontacji z ludzkimi komórkami.

Nie wszędzie karaluchy rozmnażają się do uporczywego stopnia. W Rosji przyrodnicy apelują o wpisanie karaluchów na list Czerwonej Księgi zawierającej zagrożone wyginięciem gatunki. W Polsce niektórym może wydawać się to śmieszne. Niemniej w Rosji ciągle pada mnóstwo karaluchów. Za to niespodziewane zjawisko obwinia się zmodyfikowaną genetycznie żywność. Zmiany w genetyce mogły okazać się śmiertelne dla takich konsumentów jak karaluchy. Inną dopuszczalną przyczyną może być promieniowanie z komórek. Należy pamiętać, że karaluchy usuwają z budynków mieszkalnych toksyczne odpady. Zdaniem naukowców, kiedy zabrakłoby karaluchów, mogłoby dojść do częstszych wybuchów epidemii.

Według oszacowań naukowców każdy prusak ma na sobie ok. 80 bakterii. Często są one odporne na antybiotyki. Państwowy Zakład Higieny sporządził raport według którego aż w 12% szpitali można łatwo spotkać się z karaluchami. Mogą one stać się łatwą drogą do rozprzestrzeniania się zakażeń.

Karaluchy powszechnie budzą odrazę i źle się kojarzą. Dlatego pomysłowo nazwano je „prusakami” a często nawet szwabami, co nie kojarzy się Polakom zbyt dobrze. To oficjalna już nazwa naukowa. Używają jej również Rosjanie i Francuzi. Z oczywistych względów w Niemczech unika się tego określenia.

W Rosji mówi się: „Lepsza mała rybka niż duży karaluch”. W południowo-wschodniej Azji te powiedzenie niezupełnie pasuje. Pewnie trudno sobie wyobrazić przeciętnemu Europejczykowi, że karaluchy przyrządzane na dziesiątki sposobów są stosami poukładane na azjatyckich targowiskach równie często, jak u nas stoiska z owocami. W Afryce karaluchy są regularnym składnikiem standardowych dań i powszechnie używa się ich w restauracjach. Ze względu na cenne białko karaluchy stanowią pokarm dla ludzi w wielu miejscach na świecie.

Według naukowców białko zawarte w owadach bardzo łatwo się przyswaja. Przeciwko ich spożywaniu opowiada się jedynie kultura zachodniej Europy. Mimo wszystko należy pamiętać że powszechne owoce morza to również bezkręgowce, tak jak karaluchy. Stworzono jednak Explorers Club zajmujący się również upowszechnianiem wszelakiego rodzaju dań z bezkręgowców. Gromadzą się oni często na kolacjach, gdzie do najpopularniejszych dań należą madagaskarskie karaczany nadziewane.

Według niektórych naukowców karaluchy są gatunkiem, który przetrwałby wybuch wojny nuklearnej. Są fizjologicznie zaadaptowane, aby przetrwać dawkę promieniowania 100 razy większą niż dawka śmiertelna dla człowieka.